Wpisy

iglicka

Iglicka-Okólska: Entuzjazm struktur przyniósł efekt. Pracujemy dalej!

„Entuzjazm, który widzieliśmy w strukturach jeżdżąc po Polsce, przyniósł efekt. Zabrakło nam może dwóch, trzech miesięcy” – tłumaczyła dziś w Telewizji Republika Krystyna Iglicka-Okólska, wiceprezes Polski Razem Jarosława Gowina. „To były nasze pierwsze wybory, policzyliśmy się w ten sposób, „macaliśmy” scenę polityczną” – dodała.

Podkreślała, że jej ugrupowanie skupi się teraz na wyborach samorządowych. „Dopuszczamy różne koalicje w wyborach samorządowych, oczywiście z wyjątkiem partii lewicowych” – zaznaczała wiceprezes PRJG.

Wiceprezes PRJG odniosła się też do wyniku Kongresu Nowej Prawicy. „Nie przewiduję długotrwałego sukcesu Korwin-Mikkego. Jak obserwuję naszą scenę polityczną, to takie partie są kreowane, żeby tworzyć wentyle bezpieczeństwa, żeby kanalizować niezadowolenie młodych ludzi” – mówiła.

DSC_1614

Oświadczenie Zarządu Polski Razem Jarosława Gowina

31 maja w Warszawie odbyło się posiedzenie Zarządu Polski Razem Jarosława Gowina. Zachęcamy do zapoznania się z treścią oświadczenia Zarządu.

Oświadczenie Zarządu Polski Razem Jarosława Gowina
1. Zarząd Polski Razem Jarosława Gowina wyraża podziękowanie wszystkim kandydatom, działaczom i sympatykom partii za zaangażowanie w kampanię wyborczą PRJG w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Szczególne podziękowania kierujemy wobec 223 733 wyborców, którzy oddali w niedzielę głos na kandydatów Polski Razem Jarosława Gowina. Wasze zaangażowanie jest dla nas zobowiązaniem do dalszej ciężkiej pracy na rzecz budowy zdroworozsądkowej partii prawicy.

2. Wynik Polski Razem Jarosława Gowina w wyborach do Parlamentu Europejskiego uznajemy za niesatysfakcjonujący. Jednocześnie zbudowane w ciągu zaledwie pół roku poparcie ponad 3% wyborców uważamy za dobrą podstawę do dalszej działalności. Uzyskane poparcie, a także wystawienie kandydatów we wszystkich okręgach, zebranie ponad 200 000 podpisów i rejestracja list w całej Polsce są dowodem na duży potencjał organizacyjny struktur zbudowanych w oparciu o zróżnicowane środowiska polityczne, obywatelskie
i samorządowe.

3. Polska Razem Jarosława Gowina będzie kontynuować działalność jako samodzielna partia polityczna. Zamierzamy wystawić kandydatów w zbliżających się wyborach samorządowych, a także w wyborach prezydenckich i parlamentarnych w roku 2015.

4. Zarząd Partii wyraża otwarcie na możliwość współpracy wyborczej z innymi środowiskami politycznymi i samorządowymi. Mamy nadzieję na współpracę różnych środowisk centroprawicowych i wolnorynkowych na rzecz zmian w Polsce. Jednocześnie podkreślamy, że otwarcie na koalicje wyborcze i współpracę polityczną możliwe jest tylko przy zachowaniu odrębności instytucjonalnej Polski Razem Jarosława Gowina, a fundamentem ewentualnych porozumień powinna być wspólnota wartości i otwarcie innych środowisk na postulaty programowe Polski Razem Jarosława Gowina.

 

wtle

Gowin: Dziś jest nas 223 733. Ilu nas będzie za rok?

Jarosław Gowin w liście do działaczy i sympatyków podziękował za poparcie w wyborach do Parlamentu Europejskiego i zapowiedział dalszą ciężką pracę. „Mamy rok, by każdy z naszych wyborców przekonał trzy osoby, że czas uwierzyć w Polskę. Byśmy byli pewni sukcesu za rok musi być nas milion. Pół roku temu mało kto wierzył, że będzie nas ćwierć miliona” – pisze prezes PRJG. Zachęcamy do zapoznania się z całym listem! Więcej

jadwiganawww

Gowin, Bielan, Puchała, Emilewicz – oto kandydaci PRJG w wyborach europejskich

Jarosław Gowin, Adam Bielan, Jan Puchała oraz Jadwiga Emilewicz – to pierwsza czwórka, na liście PRJG do Parlamentu Europejskiego z okręgu małopolsko-świętokrzyskiego. Jak zaznaczył prezes Polski Razem Jarosława Gowina ważniejsze od podania nazwisk na listach wyborczych było przedstawienie w sobotę programu wyborczego. To wizja Polski i Europy proponowana przez PRJG, a nie nazwiska poszczególnych kandydatów, ma przekonać Polaków do głosowania na Polskę Razem Jarosława Gowina.

Zamierzamy twardo reprezentować interes Polski. Nie chcemy prowadzić negocjacji na klęczkach, jak robi to obecny rząd, ani odwracać plecami do UE, jak robi to lider największej partii opozycyjnej. Nasze hasło jest wyraziste: chcemy wielkiej Polski w małej Unii. UE musi być odchudzona, potrzebujemy mniejszych wydatków, mniejszej biurokracji. Z drugiej strony chcemy większej wolności, uczciwej konkurencji, równych szans i szacunku dla tożsamości poszczególnych narodów – mówił dziś w Krakowie Jarosław Gowin.

Za realizację programu mają być odpowiedzialni kandydaci PRJG zaprezentowani na dzisiejszej konferencji prasowej. Adam Bielan reprezentuje Polskę na arenie europejskiej już 10 lat. Jan Puchała to jeden z najbardziej cenionych samorządowców w kraju. W 2012 roku został wybrany Człowiekiem Samorządu w rankingu publikowanych przez Centrum im. Adama Smitha. Jadwiga Emilewicz to była dyrektor muzeum PRLu, w latach 1998-2002 była radcą Prezesa Rady Ministrów, zaangażowana w Polskę Razem Jarosława Gowina od samego początku.

Jarosław Gowin podkreślił z całą stanowczością, iż Polska i Unia potrzebują mniejszych wydatków, mniejszej biurokracji.

Dla mnie to powrót do Małopolski, z której z sukcesem dostałem się do Sejmu w 2001 roku oraz do PE w 2004 roku – powiedział Adam Bielan.

foto-konwencja

Zaprezentowaliśmy program europejski. Gowin wystartuje do PE

– Chcemy wielkiej Polski w małej Unii Europejskiej. Chcemy Polski wielkiej pracowitością i kreatywnością polskich obywateli. Wybory do Parlamentu Europejskiego to pierwszy etap wielkiej, dwuletniej bitwy o przyszłość kolejnych pokoleń. Poprowadzę Was w tej bitwie, będę startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego – mówił dziś w Warszawie do działaczy i sympatyków Polski Razem Jarosław Gowin  

W Warszawie odbyło się spotkanie europejskie Polski Razem Jarosława Gowina, na którym zaprezentowaliśmy program europejski. W ostatnich tygodniach przygotował go zespół ekspertów pod kierownictwem Pawła Kowala. Więcej

Migalski

Migalski apeluje do kontrkandydatów o merytoryczną kampanię

Marek Migalski, wiceprezes PRJG, wystosował apel od Jerzego Buzka, Adama Gierka i Kazimierza Kutza o konstruktywną i merytoryczną debatę w nadchodzącej kampanii wyborczej. Zachęcamy do zapoznania się z treścią apelu.

Szanowni Panowie,

25 maja 2014 roku polscy politycy po raz trzeci staną do walki o mandaty posłów do Parlamentu Europejskiego. Mamy szansę wspólnie walczyć o interesy regionu i całej Polski na forum europejskim. Uważam, że jako kandydaci w tych prestiżowych i niezwykle ważnych dla Polaków wyborach powinniśmy dbać o to, by debata przedwyborcza była merytoryczna i oparta na racjonalnych, poważnych argumentach.

W związku z powyższym, wyrażam głębokie zaniepokojenie faktem, iż już na początku kampanii wyborczej mieliśmy do czynienia z ostrą walką i niepotrzebnymi atakami personalnymi, które miały na celu dyskredytację, a nawet szkalowanie przeciwników politycznych.

Każdy z nas ma szansę na uzyskanie mandatu. Jeżeli odniesiemy sukces wyborczy, przez kolejne pięć lat będziemy ramię w ramię walczyć o interesy naszego regionu i Polski. Zdając sobie sprawę, że dzielą nas różnice światopoglądowe, głęboko wierzę, że łączy nas jednak troska o dobro naszej Ojczyzny.

Dlatego apeluję o natychmiastowe zawarcie swoistego paktu, na podstawie którego zobowiążemy się do prowadzenia kampanii merytorycznej, opartej na rzeczowych argumentach i konstruktywnych dyskusjach. Tylko taka kampania dotrze do naszych wyborców i pozwoli im na dokonanie świadomego wyboru, bez niepotrzebnych ataków ad personam i „chwytów” urągających godności przyszłego posła do Parlamentu Europejskiego.

Apeluję więc  o dojrzałą i pełną powagi walkę o nasze miejsce w Europie. Pokażmy, że Polacy potrafią myśleć przyszłościowo, prowadzić merytoryczne spory i dyskusje, które prowadzą do odczuwalnych zmian. Udowodnijmy, że głos oddany na nas nie będzie głosem straconym.

Pamiętajmy, że już kolejnego dnia po wyborach będziemy musieli współpracować dla dobra naszego kraju.

 

Z poważaniem

dr Marek Migalski

Wiceprezes PRJG

kontrwywiad

Gowin w RMF FM: Jeśli Trynkiewicz opuści więzienie, wróci dopiero po kolejnej zbrodni

Autor ustawy o bestiach Jarosław Gowin twierdzi, że objęcie nią Mariusza Trynkiewicza, zabójcy czwórki chłopców, może okazać się niemożliwe. „Obawiam się, że jeżeli Trynkiewicz opuści więzienie, to długo do niego nie wróci. Przynajmniej dopóki nie popełni kolejnej zbrodni” – mówi Jarosław Gowin w Kontrwywiadzie RMF FM. „Dziś sprawa Trynkiewicza to wielka niewiadoma. Miała miejsce karygodna zwłoka. Mam nadzieję, że państwo wygra wyścig z czasem”- dodaje. „W sprawie Trynkiewicza dużo zależy teraz od dobrej woli sędziów i biegłych. Musieliby wykazać się dużą dozą dobrej woli” – tłumaczy.

Konrad Piasecki: Kto wygra wojnę z czasem – państwo czy Mariusz Trynkiewicz?

Jarosław Gowin: Mam nadzieję, że państwo, ale do takiej wojny nie powinno dojść, dlatego że było 25 lat na rozwiązanie tego problemu. Kolejne rządy umywały ręce, a kiedy przygotowałem tę ustawę, oddałem ją do kancelarii premiera dokładnie 15 lutego poprzedniego roku, to niestety najpierw 5 miesięcy przeleżała w kancelarii. Potem Sejm, Senat, prezydent szybko się z nią uwinęli, ale potem znowu doszło do tej karygodnej zwłoki, tym razem w wydrukowaniu ustawy. Dlatego dzisiaj to jest wielka niewiadoma. Może się okazać, że…

Ale uważa pan, że ten zbieg terminów podpisania ustawy i opublikowania czy badań, którym będzie można poddać Trynkiewicza, skończy się tym, że jednak on wyjdzie z więzienia, czy jednak nie?

Może się zdarzyć, że wyjdzie z więzienia. Sprawa jest w tej chwili otwarta. Bardzo dużo zależy od dobrej woli biegłych i sędziów, ale musieliby się wykazać rzeczywiście maksimum dobrej woli.

Ale pan uważa, że to obciąża polityków czy raczej urzędników? Ta zwłoka…

Jeżeli gotowa ustawa leży w kancelarii premiera przez pięć miesięcy, mimo licznych monitów ze strony najpierw mojej, potem ministra Biernackiego, to trudno tutaj odpowiedzialność składać tylko na urzędników.

Ale uważa pan, że to była jakaś celowa akcja czy takie po prostu zaspanie i uznanie, że jakoś to będzie. Polskie bardzo.

Zaspanie, brak podejmowania decyzji, niekończące się konsultacje i wahania. W ten sposób nie da się rządzić skutecznie.

Na szczęście policja zapewnia, że nawet jeśli on wyjdzie, to sobie z nim poradzi, więc może nie warto bić w dzwony alarmowe.

A co policja ma mówić? Ja pamiętam, że rozmawiałem z komendantem policji wtedy, kiedy pracowaliśmy nad tą ustawą. Rozmawiałem z szefami innych służb i oni mówili: „Zrobimy wszystko, żeby go objąć kontrolą, jeśli nie uda się jego i następnych takich seryjnych zabójców utrzymać w izolacji, ale gwarancji bezpieczeństwa nie możemy dać”.

Gwarancji oczywiście nie, ale przez tych parę czy paręnaście, nawet parędziesiąt dni, kiedy Trynkiewicz będzie na wolności, to pewnie będzie najpilniej obserwowanym człowiekiem w Polsce. Nie tylko przez policję, ale też przez wszystkich tych, obok których się pojawi.

Tylko to jest pytanie, czy to będzie parędziesiąt dni, czy to już jest nieodwracalne wyjście na wolność. Ja obawiam się, że jeżeli Mariusz Trynkiewicz opuści więzienie, to już do niego nie wróci. Przynajmniej tak długo, dopóki nie popełni kolejnych zbrodni.

Ale ta ustawa go nie obejmie? Premier zapewnia, że nawet jeśli Trynkiewicz wyjdzie na chwilę, to ta ustawa go obejmie i wróci z powrotem – już nie do więzienia, tylko do zakładu zamkniętego.

Tę ustawę pisaliśmy razem z ministrem Michałem Królikowskim. Minister Królikowski jest wybitnym ekspertem. Jeżeli on ma wątpliwości co do tego, czy ustawa obejmie Mariusza Trynkiewicza, zna tę ustawę lepiej niż ktokolwiek inny, to trudno, żebym się nie obawiał, że może mieć rację.

Czy uważa pan, że jak Trynkiewicz wyjdzie, to może spokojnie odwoływać się do sądów i uznawać, że ta ustawa go nie dotyczy, jest człowiekiem wolnym?Może tak być. Natomiast mogę powiedzieć tylko tyle: ta ustawa nie była pisana pod konkretnego człowieka. Ona nie była także pisana pod grupę tych seryjnych zabójców, którzy w czasach PRL-u byli skazani na karę śmierci – potem zamieniono ten wyrok na 25 lat więzienia i oni wkrótce mieliby zacząć opuszczać więzienia. Mam nadzieję, że tę pozostałą grupę ustawa obejmie na 100 procent, natomiast ona może być przydatna także w przyszłości.

Panie prezesie, zobaczył pan wysyp pomysłów Tuska i zapłakał, że tak pochopnie go pan opuścił?

Nie zapłakałem, raczej z ulgą pomyślałem, że nie muszę już dzisiaj firmować takich pomysłów jak podniesienie podatków. Gdy premier mówi o likwidacji umów śmieciowych, to oznacza nic innego jak kolejne podniesienie podatków. A co mają zrobić ci przedsiębiorcy, którzy ledwie wiążą koniec z końcem? Albo zbankrutują albo zaczną zwalniać pracowników albo przerzucą koszt ZUS-u na tych, którzy są dziś na umowach na zalecenie, słusznie nazywanych przez premiera umowami śmieciowymi. Ja zastanawiam się, kiedy premier wyjdzie z propozycją opodatkowania, ozusowania kieszonkowych, które dajemy dzieciom.

Ale może Tusk swoim słynnym politycznym nosem, który pan zawsze chwalił, wyczuł, że teraz wiatr polityczny wieje w lewo, wobec czego trzeba się tam trochę przesunąć?

Jeżeli nawet wiatr polityczny wieje w lewo, to odpowiedzialność za Polskę, odpowiedzialność za stan gospodarki, odpowiedzialność za te dwa miliony ludzi, którzy w poszukiwaniu pracy opuścili Polskę, powinna premierowi dyktować działania dokładnie odwrotne. To, co proponuje Polska Razem. Ja bym zachęcał pana premiera, żeby się zapoznał z naszym programem. Znajdzie tam wiele pomysłów, które powinny mu być znane, bo były mu bardzo bliskie. Sam je głosił przez wiele lat, kiedy jeszcze nie określał się mianem socjaldemokraty.

No tak, ale teraz wydaje się, że jedynym liberałem na scenie politycznej pozostaje pan. I nie wiem, czy to taka dobra wiadomość.

To jest dobra dla Polaków wiadomość, że jest jeszcze jakiś polityk, który myśli o tym, żeby gospodarka się rozwijała, a nie tylko o tym, żeby Polaków łupić. To było bardzo charakterystyczne, jak zareagował PiS na propozycję Donalda Tuska. PiS powiedział: „Premier podkrada nam pomysły”. To jest po prostu festiwal socjalistycznych, lewicowych obietnic. Skutki gospodarcze, skutki dla obywateli, dla normalnych obywateli, będą po prostu opłakane.

Ale a propos łupienia obywateli, to panu też wyciągają, że jak pan był w Platformie, to pan dzielnie głosował za różnymi sposobami na łupienie obywateli w postaci podnoszenia najróżniejszych danin i podatków.

I słusznie mi wyciągają. Czuję się współwinny za tamte decyzje, zagryzając zęby, podnosiłem rękę. Między innymi dlatego wyszedłem z Platformy, żeby więcej już nie być zmuszanym do takich złych kompromisów.

A dzisiaj ma pan poczucie, że Platforma odzyskuje sondażowy i polityczny oddech?

Ja zawsze mówiłem, że Platforma jest wielkim przedsiębiorstwem, co roku dostaje miliony złotych z budżetu i, że ci, którzy myślą, iż Platforma się rozpadnie, zapadnie, straci poparcie do poziomu 10-15 procent, są w błędzie. Platforma przegra wybory, jestem o tym przekonany, ale jeżeli nic się nie zmieni na scenie  politycznej, to rządzić będzie tandem Tusk-Miller i wtedy nawet tacy ludzie jak ja będą z rozrzewnieniem wspominali obecne czasy, bo wtedy dopiero będziemy mieli festiwal lewicowych obietnic i łupienia obywateli.

Będzie rządzić tandem Tusk-Miller, a Gowin będzie w Prawie i Sprawiedliwości?

Nie, nie będę w Prawie i Sprawiedliwości. Będziemy konsekwentnie budować…

Podobno pan z Kaczyńskim rozmawia o tym, iż jeśli nie uda nam się w eurowyborach, to będziecie startować z list PiS-u w następnych wyborach parlamentarnych.

Ja dużo takich bajeczek przeczytałem ostatnio w mediach. Problem polega na tym, że dziennikarze zawsze powołują się na anonimowych informatorów. Na podstawie anonimowych informatorów mogę dzisiaj panie redaktorze ujawnić, że będzie pan jedynką Polski Razem w Warszawie.

Nie, proszę mi tak źle nie życzyć…

Dlaczego źle. Polityka może być rzeczą piękną, jeżeli podchodzi się do niej w sposób odpowiedzialny. Polityka to jest rozumna troska o dobro wspólne. Pan jest świetnie przygotowany do tego, żeby reprezentować obywateli.

Dziękuję, dziękuje, a propos jeszcze jedynek, wystartuje pan jeszcze w eurowyborach?

Nie, to nie jest sprawa rozstrzygnięta. Dopiero rozpoczęliśmy budowanie list. Moi współpracownicy przekonują mnie do tego, że w tej pierwszej bitwie, do której przystępuje Polska Razem, powinien naszą armię poprowadzić, ale decyzję będziemy podejmować na przełomie lutego i marca.

Migalski

Migalski w Rz: 2015 to będzie rok Gowina i Millera

Scena polityczna wraca do podziału na prawicę i lewicę – mówi Elizie Olczyk europoseł Polski Razem Marek Migalski.

Rz: Wieszczy pan, że nowym premierem po wyborach w 2015 r. zostanie Jarosław Gowin. Naprawdę pan 
w to wierzy? Lech Wałęsa powiedział, że z męża stanu Gowin ma jedynie posturę.

Marek Migalski: To są zwykłe złośliwości. Scena polityczna się zmienia. Wszyscy patrzą jeszcze na konflikt Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, o co zresztą obaj bardzo dbają. Ale już widać zalążek nowego układu sił, który w 2015 r. może doprowadzić do sytuacji, że – tak jak w 1993 r. – mniejszy partner w koalicji rządzącej obsadzi stanowisko premiera. Bo tylko w ten sposób Kaczyński będzie mógł zablokować rządy Tuska, a lider PO powrót do władzy lidera PiS.

I tym ugrupowaniem, które odegra rolę języczka u wagi, będzie albo SLD, albo Polska Razem Jarosława Gowina. Przy czym jestem pewien, że to my będziemy głównym rozgrywającym, bo mamy lepszą sytuację niż SLD. Partia Leszka Millera jest skazana na ewentualne porozumienie z PO, bo koalicja z PiS jest niewyobrażalna dla wyborców Sojuszu. My tego problemu nie mamy.

Prezes PiS twierdzi, że jego partię niewiele łączy z partią Gowina. Z tego wynika, że dla was również potencjalnym koalicjantem jest jedynie PO.

Słowa, słowa, słowa. Przed wyborami politycy jak najgorzej mówią o przyszłych koalicjantach, bo przecież walczy się o tych samych wyborców. A po wyborach natychmiast ich komplementują. Po wyborach do parlamentu w 2015 r. będzie nam jednakowo daleko do socjalistycznego PiS i do socjalistycznej PO. I w zależności od tego, która z partii podpisze się pod naszym wolnorynkowym programem, tę zaprosimy 
do współrządzenia.

Obsadza pan więc Polskę Razem w roli dzisiejszego PSL, a to jest rola skrojona najwyżej na wicepremiera. W 1993 r. mniejsze ugrupowanie PSL było tylko trochę mniejsze od SLD, a wy balansujecie na granicy progu wyborczego.

Ale będziemy się umacniać po tegorocznych wyborach do europarlamentu i do samorządów. W 2015 r. znacznie przybliżymy się do PO i PiS.

Innym partiom prawicowym, które powstały po 2005 r., się to nie udało.

Odpowiadamy na zapotrzebowanie społeczne. Polacy mają już dosyć absurdalnego konfliktu między PiS a PO. Obserwuję symptomy powrotu do klasycznego podziału sceny na prawicę i lewicę. A głównymi protagonistami są dzisiaj wyraziście lewicowy Miller i wyraziście prawicowy Gowin.

Miller, który przejął SLD w opłakanym stanie, udowodnił, że zwarty projekt ideowy przy wyrazistym liderze może doprowadzić do znaczącej poprawy notowań partii. Jestem przekonany, że Gowin ma tę samą zdolność. Mówiąc krótko – do 2005 r. Polską rządził podział postkomunistyczny; przez następną dekadę osobisty, bezsensowny i emocjonalny konflikt Tuska i Kaczyńskiego, a od 2015 r. przejdziemy do naturalnego, zachodniego podziału na prawicę i lewicę. Z tym że tę pierwszą będzie reprezentował Gowin, a tę drugą Miller.

Jeżeli wszyscy zdobędziecie euromandaty, bo przecież wszyscy zamierzacie kandydować, to żegnaj polski parlamencie. Nie będzie komu pracować na partię w kraju.

Przecież nikt nam nie zabroni kandydować do parlamentu krajowego, jak będziemy mieć mandaty europosłów.

Prof. Jadwiga Staniszkis uważa, że będzie wam trudno łączyć pracę europosła 
z budowaniem partii w kraju.

Z Pawłem Kowalem jakoś udawało nam się łączyć te role i utrzymywać partię na poziomie 2 proc. A ta sama pani Staniszkis mówi, że taka partia jak Polska Razem może liczyć na 10–12 proc. poparcia. Tym bardziej że jeśli dziś PRJG ma poparcie 5-proc., przy rozpoznawalności marki nie większej niż 30 proc., to znaczy, że po kampanii europejskiej i samorządowej, w czasie których nasza rozpoznawalność zwiększy się znacząco, nasze notowania też analogicznie wzrosną.

Solidarna Polska przez półtora roku nie uzyskała wyższej rozpoznawalności.

Jesteśmy zdolniejsi od kolegów z Solidarnej Polski. Mamy wyrazistego lidera, który nie budzi takiej niechęci jak Zbyszek Ziobro, i jasny wolnorynkowy program. A o nich trudno powiedzieć, po co są na scenie politycznej.

Solidarna Polska 
nie ma szansy na sukces 
w wyborach europejskich?

PiS zrobi wszystko, żeby ich zablokować. A klęski w wyborach europejskich ta formacja nie przetrwa. Dzień po przegranych wyborach większość jej działaczy się rozpierzchnie. Część powróci do PiS, a część zapuka do nas.

A wy przetrwacie ewentualną klęskę w eurowyborach?

Też nie. Uważam zresztą, że tak być powinno. Bo jeżeli w pierwszych wyborach poniesiemy porażkę, to będzie to oznaczało, iż nasza oferta została źle skonstruowana, albo też, że nie jesteśmy potrzebni na rynku politycznym, bo Polacy potrzebują wyłącznie Tuska i Kaczyńskiego. Jestem jednak głęboko przekonany, że nas to nie spotka.

Źródło: Rzeczpospolita