Gowin-old

Jarosław Gowin: Platforma panicznie boi się zderzenia z silnymi grupami interesu. Prawicy tej odwagi nie zabraknie

wPolityce.pl: Panie pośle, czy swoim wystąpieniem i kilkoma obietnicami premier Donald Tusk uciekł do przodu?

Jarosław Gowin, szef Polski Razem, b. minister sprawiedliwości: Premier Tusk lekceważy Polaków, sądząc, że dadzą się złapać na tak banalny trick przedwyborczy. Gdy czytam komentarze nawet przychylnych Platformie dziennikarzy, to powszechna jest opinia, że premier sięgnął po metody zbyt banalne, by okazać się skuteczne.

Banalny czy nie – część emerytów zobaczy większą, niechby nawet o niewiele, kwotę na koncie, a rodziny wielodzietne mogą poczuć się w końcu zauważone.

Ekipy rządzące, które są w tarapatach chętnie sięgają po kiełbasę wyborczą, ale rzadko jest to robione z tak dużą ostentacją, jak zrobił to Donald Tusk. Zwłaszcza młode pokolenie – to wychowujące dzieci – wie, że przed chwilą większość z nich została przez ten sam rząd ograbiona z olbrzymiej części oszczędności emerytalnych. To, co zrobiono z OFE to był skok tysiąclecia i wyborcy nie zapomną tego Donaldowi Tuskowi.

Ma pan w takim razie wyższe mniemanie o Polakach niż minister Sienkiewicz, który na feralnych nagraniach mówił, że Polakom przed wyborami trzeba dać odczuć zmianę w portfelu. Słowem – że tym się wygrywa wybory.

Każde społeczeństwo jest podatne na bodźce materialne, ale myślę, że znużenie rządami Donalda Tuska, zniechęcenie do ciągłych obietnic bez pokrycia, zażenowanie stylem prowadzenia polityki będą miały znacznie większy wpływ. W dodatku wielu bonzów Platformy- używam tego słowa celowo – robi niejasne interesy i to wszystko jest zbyt duże, by jednym prostym zabiegiem Tusk odwrócił trend polityczny. Najbliższe wybory samorządowe wygra zjednoczona prawica – jestem tego pewien – i wierzę, że wygramy też przyszłe wybory parlamentarne.

W przemówieniu sejmowym mówił pan, że Platforma definitywnie odstąpiła od swoich ideałów.

Dokładnie tak. Platforma zawsze określała się jako partia wolnorynkowa, antypopulistyczna – partia szanująca ciężko zarobione pieniądze obywateli. Praktyka rządzenia była natomiast inna – Platforma stawała się coraz bardziej socjaldemokratyczna, coraz bardziej szastano pieniędzmi, w monstrualnym tempie rozrastała się biurokracja… Ale Donald Tusk po raz pierwszy w tak ostentacyjny sposób próbuje kupić wyborców.

Problem w tym, że i Prawo i Sprawiedliwość, i Solidarna Polska mają w swoich programach i na sztandarach politycznych postulaty socjalne. Może nawet większe niż to, co zaprezentował dziś premier. Nie przeszkadza to panu?

Przeszkadza i będziemy o tym dyskutować. Na pewno program tej koalicji nie będzie tak wolnorynkowy, jak bym sobie tego życzył, ani nie będzie tak socjalny, jak na to wskazują deklaracje polityków PiS. Chciałbym przy tym podkreślić, że nie jestem oderwanym od rzeczywistości monetarystą, który nie widzi potrzeby zwiększenia wydatków na cele społeczne. Dla przykładu – propozycja podniesienia odpisów na dzieci bardzo mi się podoba. Z tym, że te postulaty – „dzielenie nadwyżki” jak mówił premier, a naprawdę rozdawnictwo, musi być połączone albo z bodźcami, które przyspieszą tempo rozwoju gospodarczego, albo z oszczędnościami.

I rządy Jarosława Kaczyńskiego to gwarantują?

Mam świadomość tego, jaki program głosi dzisiaj PiS, ale pamiętam też, jaka była praktyka rządzenia – ona była dużo bardziej wolnorynkowa niż rządy Platformy Obywatelskiej.

A da pan gwarancję, że rządy zjednoczonej prawicy będą jakościowo lepsze niż to, co widzimy obecnie?

Zaręczam, że będziemy jakościowo lepsi. Ale powiedzmy sobie szczerze – o to nie jest trudno, bo obecna koalicja bardzo nisko postawiła poprzeczkę. Czy uda się nam zreformować państwo, podnieść standardy polityczne, zdynamizować rozwój gospodarczy – za wcześnie, by coś takiego deklarować. Potrzebujemy wiele rozmów programowych, musimy otworzyć się jeszcze szerzej na pozapartyjnych ekspertów. Czeka nas ciężka praca.

A jak do tej pory układa się współpraca między wszystkimi stronami?

Atmosfera rozmów jest bardzo dobra. Myślę, że lewica mogłaby się uczyć od prawicy tego, jak budować lojalną i partnerską współpracę. Natomiast mam pełną świadomość, że nie wszystkie postulaty Polski Razem zostaną uwzględnione w programie przyszłego rządu. Na tym polega koalicja, że każdy musi z czegoś zrezygnować. Mówię o tym z całą świadomością tego, jakie są proporcje w społecznym poparciu, jeśli chodzi o nasze ugrupowania.

Skoro wszystko układa się tak świetnie, to dlaczego nie przyjął pan propozycji i nie wystartuje w wyborach na prezydenta Krakowa?

To była wspólna decyzja kierownictwa Polski Razem. Uznaliśmy, że najważniejsze są przyszłe wybory parlamentarne i to ja powinienem poprowadzić listę wyborczą.

Rozmawiałem dziś z Ludwikiem Dornem (wkrótce na portalu ukaże się obszerny wywiad), który jako jedną z głównych wad prawicy wymienił antyestablishmentowość. Słowem – że otworzycie tak wiele pól konfliktu, że skutecznie zablokujecie sobie możliwość zmiany w państwie.

Ludwik Dorn wie, co mówi – w latach 2005-2007 wszczął dużo irracjonalnych konfliktów, ale wierzę, że kierownictwo PiS jest mądrzejsze o tamte doświadczenia. Wszyscy mamy świadomość, że nie da się otworzyć zbyt wiele frontów na raz. Dlatego tak ważne jest, byśmy szybko określili nasze priorytety i rzeczy ważne i ważniejsze. Jeśli będziemy w radykalny sposób rewolucjonizować kształt polskiego państwa, to poniesiemy porażkę. Ale z drugiej strony obawa przed konfliktami nie może paraliżować naszych działań – tak jak paraliżuje Platformę. Partia Donalda Tuska panicznie boi się rozwiązań niepopularnych i zderzenia z silnymi grupami interesów. Prawicy odwagi do reformowania państwa nie zabraknie. Ewangelicznie mówiąc – musimy być niewinni jak gołębice i podstępni niczym węże.

Rozmawiał Marcin Fijołek

źródło: wpolityce.pl

0 replies

Zostaw komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *