Gowin: „Uczciwe wybory to fundament demokracji. Tym razem został on poważnie zachwiany”.

wPolityce.pl: W wyniku nadzwyczajnej sytuacji z jaką mamy obecnie do czynienia, czyli z zafałszowanymi wyborami, za które odpowiedzialny jest obóz rządzący, można śmiało stwierdzić, że głosowanie na kandydatów z PO i PSL, to wspieranie „polskiej drogi” do Białorusi?

Jarosław Gowin, prezes Polski Razem: Całkowicie zgadzam się z pańskim poglądem. Razem z Jarosławem Kaczyńskim wezwaliśmy wszystkich Polaków, nie tylko zwolenników PiS-u, Polski Razem, Solidarnej Polski czy Prawicy Rzeczpospolitej, ale wszystkich, którzy mają poczucie, że wynik wyborów został wypaczony, do tego, żeby w II turze nie głosowali na kandydatów z partii odpowiedzialnych za to skandaliczne wypaczenie, czyli członków Platformy i PSL-u. Wezwaliśmy, by ludzie przywiązani do demokracji, do elementarnej uczciwości, głosowali na kontrkandydatów tych partii, nawet jeśli nie są to przedstawiciele obozu zjednoczonej prawicy.

Pani Profesor Jadwigi Staniszkis, stwierdziła, że PiS powinien podkreślać to, że zwyciężył w tych wyborach, bo to jest szansa na zwycięstwa w kolejnych, a nie to, że wybory były sfałszowane. Trafna to uwaga?

Warto uświadomić sobie co się stało, bo odnoszę wrażenie że nie do wszystkich to trafia. Mamy pewność, że ogólny wynik jest zafałszowany, nie mówiąc ogromnej liczbie pojedynczych przypadków. W tych wyborach stało się coś przełomowego w polskiej historii ostatnich 25 lat. Po raz pierwszy doszło do wypaczenia i to na dużą skalę wyników głosowania. Od sfałszowania wyborów do sejmu w 1947 roku rozpoczęła się stalinizacja Polski, wprowadzanie komunistycznego totalitaryzmu. Mając to na uwadze, takie doświadczenia historyczne, powinniśmy być szczególnie wyczuleni na kwestie uczciwych wyborów. To fundament demokracji. I ten fundament został mocno naruszony. W takiej sytuacji nie można kierować się tylko pragmatycznie rachubą korzyści politycznych. W imię obrony demokracji trzeba nazywać rzeczy po imieniu, bo sytuacja jest dramatyczna. Tak też rozumiem postępowanie Jarosława Kaczyńskiego, który z trybuny sejmowej powiedział o sfałszowaniu wyników wyborów. To bardzo ważne, aby ci wszyscy, którzy mają poczucie, że wybory zostały sfałszowane, albo przynajmniej, że ich wynik został wypaczony, żeby nie popadli w apatię, tylko wyrazili swój sprzeciw jak najszerszym, najliczniejszym udziałem w II turze i głosowaniem na kontrkandydatów obozu rządowego, bo odpowiedzialność za ten stan rzeczy spada na PSL i PO.

Tak jak w 1947 roku na PPR, mając oczywiście na uwadze różnice wynikające z innych historycznie czasów. Popiera Pan kandydatów PiS-u w wyborach w II turze a czy Prezes Jarosław Kaczyński popiera kandydatów, których Pan wskazał? Polaryzacja sceny politycznej ułatwia rozmowy?

Oczywiście, że tak, ale nawet bez tej polaryzacji, PiS udzieliłby poparcia kandydatom Polski Razem w wielu w miastach czy w gminach. Nasz kandydat w z poparciem PiS-u będzie startował w II turze na prezydenta Opola. Wspólnie z Prezesem Kaczyńskim zdecydowaliśmy się także na poparcie wielu kandydatów niezależnych. Niedawno odwiedziłem Poznań, gdzie wezwałem wszystkich zwolenników zjednoczonej prawicy z PiS-em na czele, do głosowania na Prezydenta Ryszarda Grobelnego. Uważam, że wybory w Poznaniu to jedne z najważniejszych wyborów w II turze w Polsce, kiedy spojrzymy na nie z punktu widzenia konfliktu wartości albo wojny kulturowej, jaka toczy się obecnie w Polsce. Prezydent Ryszard Grobelny dał w ostatnich latach dowody przywiązania do wartości chrześcijańskich i konserwatywnych. Sprzeciwiał się obscenicznym antychrześcijańskim spektaklom. Dlatego niezależnie od napięć, które w przeszłości dzieliły Ryszarda Grobelnego i poznański PiS, uważam, że zwolennicy PiS-u w II turze powinni głosować na niego. Jest to tym ważniejsze, że jego konkurentem jest co prawda członkiem Platformy Obywatelskiej, ale tak naprawdę jest przedstawicielem środowisk skrajnie lewicowych, zwolennik pseudo-sztuki „Golgota Picnic”, człowiek który tak naprawdę w sensie ideowym wyraża raczej poglądy Janusza Palikota niż Platformy.

Na konferencji prasowej i podczas pobytu Pana w Poznaniu dało się zauważyć agresywną retorykę dziennikarzy „Gazety Wyborczej” i „Głosu Wielkopolskiego”. Ciekawe jak łatwo ci deklarujący się jako miłośnicy tolerancji i łagodności dziennikarze, tracą te przymioty, gdy spotykają się w politykiem o konserwatywnych poglądach w kwestiach światopoglądowych?

Rzeczywiście, miał pan trafną obserwację. Przywykłem do tego, że jestem agresywnie traktowany podczas wywiadów telewizyjnych, radiowych na przykład przez Monikę Olejnik ale na briefingach dziennikarze na ogół poprzestają na formułowaniu pytań. W Poznaniu było inaczej. Było wyraźnie widoczne, że część dziennikarzy zamiast obiektywnie relacjonować przebieg konferencji, wchodzi w rolę sędziów, choć nikt im takiego uprawnienia nie udzielił. Zamiast koncentrować się na obiektywnym poinformowaniu czytelników o przebiegu konferencji wchodzili ze mną w ostre polemiki wynikające z ogromnej niechęci do Prezydenta Grobelnego. Widać, że dla części poznańskich mediów i ideologicznej lewicy, Ryszard Grobelny to zło wcielone.

Rozmywał Maciej Mazurek

źródło: wpolityce.pl

0 replies

Zostaw komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *