Minister Marek Zagórski – podsumowanie półrocza rządów.

W ubiegły czwartek 2 czerwca 2016 r. odbyło się kolejne spotkanie zorganizowane z inicjatywy Zarządu Powiatowego PiS w Wyszkowie z czołowymi działaczami, posłami, ministrami obecnej władzy. Spotkanie odbyło się w M-G Bibliotece. Gościem w Wyszkowie był Marek Zagórski Sekretarz Stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, który dokonał podsumowania półrocza rządów Prawa i Sprawiedliwości oraz działań podjętych […]

Adam Bielan o szczycie NATO: Ostateczne decyzje zapadną w Warszawie.

– Michał Kamiński został wybrany jako najsłabsze ogniwo obozu Ewy Kopacz, a właściwie Donalda Tuska – stwierdził w programie #RZECZoPOLITYCE wicemarszałek Senatu z PiS Adam Bielan.

W dzisiejszym wydaniu „Rzeczpospolitej” opublikowany jest sondaż dotyczący poparcia dla premier Beaty Szydło i jej rządu, z którego wynika, że największy spadek zanotował wicepremier Mateusz Morawiecki. Mimo tego może cieszyć się drugim najwyższym poparciem po szefowej rządu. – Pół roku to jest za krótko żeby oceniać pracę danego ministra – komentował sondaż Bielan.

Jego zdaniem na razie nie ma przesłanek żeby doszło do rekonstrukcji rządu. – Ostateczne decyzje są podejmowane przez panią premier – mówił wicemarszałek Senatu.

Polityk obozu władzy uważa, że minister zdrowia Konstanty Radziwiłł nie włączył się zbyt późno do rozmów z pielęgniarkami pracującymi w Centrum Zdrowia Dziecka, które już od ponad tygodnia protestują. – Negocjacje zawsze najpierw się toczą między protestującymi a dyrekcją – bronił ministra Bielan. – To są problemy strukturalne, które narosły przez wiele lat. Minister Radziwiłł nie mógł tego poprawić w ciągu pół roku. Ewa Kopacz mogła zrobić wszystko przez cztery lat, nie zrobiła nic.

Według Bielana, nie musimy się obawiać opinii Komisji Europejskiej dotyczącej praworządności w Polsce. – To nie są negocjacje, tylko konstruktywny dialog. My z KE nie negocjujemy, bo ona nie jest stroną – powiedział były rzecznik PiS. – Wiadomo, że dwa kraje zagłosują za Polską: Węgry i Wlk. Brytania.

Tematem rozmowy był także ewentualny Brexit. – David Cameron nie budował eurosceptyków w Wlk. Brytanii, robiła to Komisja Europejska – uważa Bielan. Jego zdaniem powodem jest między innymi fakt, że UE w trakcie swojego funkcjonowania zmieniała traktaty i procedury.

Bielan powiedział także, że przed wizytą w studiu „Rzeczpospolitej” rozmawiał z członkami Izby Lordów. – Dzisiaj członkowie z Izby Lordów, z którymi rozmawiałem podczas śniadania mówią, że wyjście Wlk. Brytanii zależy od frekwencji. Wcześniej byli przekonani, że do tego nie dojdzie – wyjawił wicemarszałek Senatu. – Sondaże bardzo się rozjechały. Ostatnie trzy tygodnie będą kluczowe. Jeżeli będzie niska frekwencja to może dojść do niespodzianki i wyjścia Wlk. Brytanii z UE.

Zdaniem gościa red. Andrzeja Stankiewicza dalsze kroki, które podejmie NATO, zapadną podczas szczytu w stolicy Polski. – Ostateczne decyzje zapadną w Warszawie – mówił Bielan. – Dzisiaj już wiemy, że dojdzie do wzmocnienia wschodniej flanki.

Zdaniem Bielana przed NATO stoją obecnie dwa wyzwania, które organizacja musi rozwiązać. Jednym jest sytuacja na Wschodzie, a drugim problem imigrantów. W jego opinii NATO ma bardzo ważną rolę do odegrania. – Członkiem NATO jest Turcja, która często zmienia zdanie w negocjacjach.

Innym wątkiem rozmowy były doniesienia, że Platforma Obywatelska zawiesiła posła Michała Kamińskiego, za nieplanowane wystąpienia w mediach. – Myślę, że Kamiński został wybrany jako najsłabsze ogniwo obozu Ewy Kopacz, a właściwie Donalda Tuska – uważa Bielan. – Wiadomo, że Schetyna nie może uderzyć w byłą premier, bo byłaby to małostkowość. Teraz pojawia się pytanie czy Kopacz stanie w obronie swojego współpracownika, czy spuści uszy po sobie.

Źródło: http://www.rp.pl/RZECZoPOLITYCE/160539789-RZECZoPOLITYCE-Adam-BielanTomasz-Siemoniak-i-Andrzej-Gajcy.html

Adam Bielan w programie Moniki Olejnik: Jesteśmy częścią UE. Chcemy powrotu koncepcji Unii narodów.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest wicemarszałek senatu Adam Bielan, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Adam Bielan: Dzień dobry.

Monika Olejnik: Adam Bielan, PiS, Ryszard Petru wzywa do rewolucji, chce obalenia rządu i co, pan wzdycha, troszkę proszę się przesunąć, o…

Adam Bielan: Przesuwam się w kierunku mikrofonów. No myślę, że Ryszard Petru potwierdza słowa Jarosława Kaczyńskiego z sobotniej konwencji, że celem, przynajmniej części opozycji, tej części totalnej opozycji jest po prostu obalenie rządu. Rządu, który uzyskał mandat społeczny zaledwie pół roku temu. Celem nie jest jakaś obrona, mityczna obrona demokracji, tylko po prostu zmiana władzy.

Monika Olejnik: Czyli rebelia, tak?

Adam Bielan: Jarosław Kaczyński użył słowa rebelia, Ryszard Petru poszedł dalej, bo mówi już o rewolucji, mówi o zderzeniu. Mam nadzieję, że większość Polaków nie chce rewolucji.

Monika Olejnik: A może Jarosław Kaczyński chciał właśnie takiego efektu, żeby ktoś podjął tę walkę.

Adam Bielan: Ryszard Petru mówił o przyspieszonych wyborach już kilka tygodni temu, więc myślę, że słowa Jarosława Kaczyńskiego to było odniesienie się do tego, co przynajmniej część polityków związanych z opozycją głosi już od dłuższego czasu.

Monika Olejnik: Jest pan politykiem od wielu lat, czy przy pomocy ulicy można w Polsce zmienić rząd? Pan doskonale wie, że…

Adam Bielan: W Polsce dotąd się to jeszcze nikomu nie udało.

Monika Olejnik: No właśnie, więc…

Adam Bielan: Ale być może Ryszard Petru, nowy trybun ludowy chce być tym pierwszym.

Monika Olejnik: A Jarosława Kaczyńskiego drażni KOD? KOD, nie kot.

Adam Bielan: Nie, nie sądzę żeby Jarosława Kaczyńskiego to drażniło, żyjemy w wolnym kraju, każdy ma prawo do manifestowania swoich poglądów, ważne żeby te manifestacje przebiegały spokojnie, żeby do demonstrantów policja nie strzelała, tak jak było za rządów Platformy.

Monika Olejnik: Tak, tak, znamy to i budki były podpalane, etc., itd.

Adam Bielan: I to dzisiaj ma miejsce. Na tle zresztą innych krajów, np. Europy zachodniej te demonstracje są stosunkowo mało liczne, w naszym kraju.

Monika Olejnik: No tak, no jak patrzy się na Francję to są rzeczywiście mało liczne. Ale jak patrzy się na liczbę ludności we Francji i Polsce, to też można sobie to mnożyć, dzielić, itd.

Adam Bielan: No tak, ale nawet przy wykorzystaniu wszystkich mnożników tam wychodzą często setki tysięcy, jeżeli nie ponad milion osób.

Monika Olejnik: To chciałby pan żeby jeszcze więcej było na ulicach, tak?

Adam Bielan: Nie, nie, chodzi mi o to, że te demonstracje wciąż są mało liczne, więc jeżeli pani mnie pyta, czy Jarosława Kaczyńskiego drażnią, nie ma powodu żeby je drażniły.

Monika Olejnik: Ostatnio w wywiadzie powiedział, że to były liczne demonstracje, po tej demonstracji majowej, powiedział, że to była liczna demonstracja.

Adam Bielan: Jak na Polskę, tak, ta demonstracja kilka tygodni temu, ta, w którą włączyła się PO miała najwięcej osób, blisko 50 tys., ale to wciąż jeśli chodzi o proces polityczny jest niewiele, bo to nie wystarcza na przykład żeby wygrać same wybory w Warszawie.

Monika Olejnik: Czy podoba się panu gest Zbigniewa Ziobro, ministra sprawiedliwości, który przekazał 500 złotych przy fleszach, Filipkowi siedmioletniemu i powiedział, że będzie przekazywał przez rok, a potem wybierze następne dziecko, któremu będzie przekazywał pieniądze?

Adam Bielan: Ja myślę, że każdy gest charytatywny jest godny pochwały. Cieszę się, że jedno dziecko więcej potrzebujące taki środków, będzie je miało.

Monika Olejnik: Wiceminister Bartosz Marczuk napisał tak na Twitterze: „Uważajcie żeby nie być dobrymi na pokaz. Jak tak postąpicie nie otrzymacie nagrody od ojca w niebie, gdy obdarowujesz biednego nie ogłaszaj tego”.

Adam Bielan: Rozumiem racje pana ministra Marczuka. Rzeczywiście takie, taka pomoc nie powinna być robiona na pokaz, ale z drugiej strony politycy są pod dużą presją mediów. Myślę, że pan min. Ziobro był wielokrotnie pytany o to czy będzie brać 500 złotych i jeżeli nie, to na jaki cel je przeznaczy i po prostu odpowiedział na zapotrzebowanie mediów.

Monika Olejnik: Czyli rozumiem, że każdy polityk PiS, który będzie pytany o 500 złotych w świetle kamer zrobi konferencję prasową i przekaże te pieniądze dzieciom, tak?

Adam Bielan: Nie, nie, nie, nie absolutnie. Po pierwsze pan min. Ziobro nie jest politykiem PiS, po drugie …

Monika Olejnik: Jak to nie jest politykiem PiS?

Adam Bielan: Tylko Solidarnej Polski, jest liderem Solidarnej Polski.

Monika Olejnik: Ale chyba Solidarnej Polski już nie ma, chyba jest tylko PiS, bo sobie nie przypominam żeby nawet jakiś klub był w sejmie Solidarnej Polski.

Adam Bielan: No jest, nie, no jest wspólny klub PiS.

Monika Olejnik: No właśnie.

Adam Bielan: Po drugie nie ma na pewno żadnego zaliczenia, zalecenia, to była indywidualna decyzja pana ministra.

Monika Olejnik: Czyli rozumiem, że opinia publiczna domagała się tego i pan Zbigniew Ziobro tak zareagował.

Adam Bielan: Znaczy, być może dziennikarze go o to pytali, trudno mi powiedzieć, nie jestem jego rzecznikiem prasowym.

Monika Olejnik: Czy cieszy pana to, że Hillary Clinton ma już prawie, ma prawie pewne zwycięstwo w wyborach?

Adam Bielan: Ani mnie nie cieszy, ani nie martwi. Po prostu ze spokojem obserwuję proces wyborczy w Stanach Zjednoczonych coraz dłuższy, bo te kampanie są coraz dłuższe. Dla nas ważny, bo jego efekt, od jego efektu będą w jakimś sensie zależały relacje Ameryki z resztą świata, no i zobaczymy, czy to się…

Monika Olejnik: No właśnie, jak będzie Trump, to jakie będą relacje? Z nami na przykład w kontekście naszego umocowania, w kontekście NATO, czy coś się może zmienić?

Adam Bielan: Trudno powiedzieć. Tradycyjnie partia republikańska opowiadała się za większą obecnością Stanów Zjednoczonych za granicą, natomiast Donald Trump zmienia, przynajmniej werbalnie te tradycje, pojawiają się tam nawet pewne nuty izolacjonizmu. To może być niepokojące nie tylko dla Polski, ale dla wielu części świata. Ale Donald Trump pokazał, że mówi często, jednego dnia mówi rzeczy wykluczające się, więc myślę, że czym innym jest ta retoryka przedwyborcza i czym innym jego działania, bo jednak sam prezydent nie rządzi. To jest cała, wielotysięczna ekipa partii republikańskiej, która zajmie stanowiska.

Monika Olejnik: No tak, kiedyś pan powiedział, że właściwie dla nas to jest wszystko jedno, bo jedni i drudzy ulegają wpływom rosyjskim i Hillary Clinton i Trump.

Adam Bielan: Znaczy wpływy rosyjskie w obecności, startują, najprawdopodobniej zmierzą się w wyborach dwaj politycy szalenie niepopularni w Stanach Zjednoczonych, to są, oni mają historycznie największy elektorat negatywny, z wszystkich kandydatów w ostatnich latach, startujących. Donald Trump z naszego punktu widzenia jest osobą trudną ze względu na kilku lobbystów Kremla, na przykład Paula Magenforta, który przez wiele lat pracował dla Wiktora Janukowycza, ale tam są również ludzie pracujący dla Gazpromu, Hillary Clinton, co już polska prasa również opisuje, a wiemy przynajmniej od roku, od publikacji książki „Clinton cash”, również ona, a przede wszystkim jej mąż przyjmowali pieniądze ze strony Rosji, ale taka jest polityka amerykańska. Niestety dzisiaj polityka amerykańska to jest polityka bardzo wielkich pieniędzy, również przyjmowanych ze strony ośrodków zagranicznych. Ja wierzę, że niezależnie od tego kto zasiądzie w Białym Domu te relacje polsko-amerykańskie pozostaną bardzo dobre.

Monika Olejnik: Ale czy naszym wrogiem jest Rosja, proszę powiedzieć.

Adam Bielan: Nie wiem czy można użyć słowa wrogiem, na pewno Rosja prowadzi bardzo agresywną politykę zagraniczną, imperialną, stara się odbudować strefy swojego wpływu, a Polskę od dawna do takiej strefy wpływów zalicza i my musimy z tym sobie radzić.

Monika Olejnik: Ludwik Dorn, który niegdyś był związany bardzo z PiS mówi, że największą zbrodnią partii rządzącej jest to, że teraz znalazła nowego wroga i tym wrogiem jest Unia Europejska?

Adam Bielan: To nieprawda. My jesteśmy w UE, jesteśmy częścią UE…

Monika Olejnik: No nie, jeżeli chcemy pokazywać Unii, że jesteśmy suwerennym krajem, to znaczy, że Unia chce nas zawłaszczyć, tak?

Adam Bielan: Chcemy wrócić do pierwotnej koncepcji Unii narodów, o której zresztą niedawno mówił Donald Tusk na zjeździe Europejskiej Partii Ludowej, właśnie o powrocie do tej wizji Europy narodów. Niedawno obchodziliśmy 24 rocznicę obalenia rządu Jana Olszewskiego i przy tej okazji warto sobie przypomnieć, że to rząd Jana Olszewskiego podpisał umowę stowarzyszeniową ze wspólnotami europejskimi, 16 grudnia 1991 r.

Monika Olejnik: No dobrze, ale Aleksander Kwaśniewski wprowadził nas do NATO, a potem do UE, był przez dziesięć lat prezydentem Polski i mogliśmy nie wejść do NATO, gdyby nie chciał.

Adam Bielan: Chodzi mi o to, że środowisko, które tworzył lider PiS, środowisko Jarosława Kaczyńskiego było pierwszym środowiskiem, które domagało się wejścia do europejskiej wspólnoty gospodarczej, domagało się wejścia do NATO wtedy, kiedy na przykład Lech Wałęsa wydziwiał i mówił o koncepcjach NATO-bis, czy EWG-bis, szkodliwych dla polskiej polityki zagranicznej, więc mówienie dzisiaj, że my jesteśmy za wyjściem z UE jest aberracją, jest całkowicie niezgodne z prawdą.

Monika Olejnik: No nie, nie, to nie chodzi o wyjście, chodzi o to, że Unia jest postrzegana jako wróg, jako wróg, który chce…

Adam Bielan: Nie, nie, my Unii absolutnie…

Monika Olejnik: …który chce swoimi łapami wejść do Polski, chce interweniować w Polsce, chce nam zmieniać Trybunał, nam mówi, co mamy robić w prawie.

Adam Bielan: Nie, nie, mówimy o pewnych zapędach eurokratów i o tym nie mówimy tylko w Warszawie, ale o tym się mówi w Rzymie, w Paryżu, a przede wszystkim w Londynie. Jak pani wie mamy bardzo niepokojące sondaże przed referendum brytyjskim. Dzisiaj w tych sondażach wygrywa Brexit, czyli wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. I to jest wynik wielu błędów eurokratów, choćby Komisji Europejskiej.

Monika Olejnik: Wie pan, to jest…

Adam Bielan: Natomiast Unia Europejska to nie jest tylko Komisja Europejska.

Monika Olejnik: Wie pan to jest też tęsknota konserwatystów, którzy mieszkają w Wielkiej Brytanii i chcieliby żeby Wielka Brytania była taka, jak kiedyś, to nie jest tylko wina Unii Europejskiej.

Adam Bielan: Konserwatyści, jak wszystkie partie niemal w Wielkiej Brytanii są podzieleni, pan premier Cameron, lider konserwatystów opowiada się za pozostaniem w Unii Europejskiej. A jest spora część Partii Pracy, która się opowiada za wyjściem.

Monika Olejnik: Ja mówię panu o zwykłych ludziach, nie mówię panu o partiach, tylko mówię o zwykłych ludziach.

Adam Bielan: Tak, ale poparcie dla UE na zachodzie Europy jest rekordowo niskie. Ono jest stosunkowo wysokie w Polsce, ale na zachodzie Europy jest niskie.

Monika Olejnik: Dobrze, rozumiem, że PiS by chciał żebyśmy zostali…

Adam Bielan: Zobaczmy, co się działo w Austrii, gdzie kandydat skrajnej prawicy prawie wygrał, zobaczmy, co się dzieje we Francji, gdzie pani Marie Le Pen może wygrać wybory prezydenckie w maju przyszłego roku, więc to są realne zjawiska polityczne, od których nie można uciekać.

Monika Olejnik: Dobrze, ale czy PiS chce żeby, chciałoby żeby Wielka Brytania została w Unii, czy nie?

Adam Bielan: Tak, chcielibyśmy żeby Wielka Brytania pozostała w Unii, trzymamy kciuki.

Monika Olejnik: Pomimo tego, że ta Unia jest taka właśnie nienajlepsza, tak?

Adam Bielan: Nie, my chcemy, my jako członkowie, Polska jako członek UE ma prawo uczestniczyć w dyskusji na temat tego, jak ta UE ma wyglądać. To nie jest tak, że jacyś eurokraci bez mandatu społecznego, nie wybierani w żadnych wyborach mają narzucać całej UE swoją wizję tego sojuszu.

Monika Olejnik: Adam Bielan i Monika Olejnik, www.radiozet.pl, przechodzimy dalej.

Monika Olejnik: Czy to jest możliwe żeby Rosja ingerowała poprzez depesze w sprawie katastrofy smoleńskiej? Antoni Macierewicz twierdził na spotkaniu z członkami „Gazety Polskiej”, że są depesze świadczące o tym, że Rosjanie chcieli żeby uciszyć, zrobić porządek z publicystami, z sejmową, z parlamentarnym zespołem, który był w sejmie, tymi, którzy się zajmują katastrofą smoleńską?

Adam Bielan: Znaczy patrząc na to, jaki się zachowuje Kreml i jak się zachowuje Rosja wszystko jest możliwe niestety. Natomiast czy to miało miejsce, no wierzę w tej chwili na słowo panu ministrowi, ale oczywiście nie widziałem dokumentów.

Monika Olejnik: No właśnie, czy to mogło mieć miejsce, według pana.

Adam Bielan: Tak, jestem w stanie sobie coś takiego wyobrazić. Natomiast nie widziałem dokumentów, jeżeli o to mnie pani pyta.

Monika Olejnik: Wczoraj był Grzegorz Schetyna gościem Radia ZET i powiedział, że to jest kłamstwo, że w ogóle nie było takiej sytuacji.

Adam Bielan: Jestem w niezręcznej sytuacji, bo ja ani nie rządziłem przez osiem lat w ramach Platformy, ani teraz nie mam dostępu do tych dokumentów, o których mówi pan minister, więc trzeba zapytać pana ministra, bądź jego rzecznika, ale ja jestem w stanie sobie wyobrazić taką sytuację, Rosjanie robią w ostatnich latach dużo grosze rzeczy, niż wysyłają takie depesze, bo atakują poszczególnie kraje, najechali Ukrainę, najechali Gruzję.

Monika Olejnik: Wyobraża pan sobie żeby Rosjanie wysyłali do Polski depesze zróbcie porządek z publicystami?

Adam Bielan: Pani redaktor w ostatnich latach widzimy niezwykle…

Monika Olejnik: Ale nie sądzi pan, że powinny być dokumenty dołączone do tego?

Adam Bielan: …niezwykle agresywne zachowanie dyplomatów rosyjskich, którzy zachowują się na przykład kolejni ambasadorowie przy NATO zachowują się niezwykle, mówiąc niedelikatnie, bezczelnie, więc tak, jestem w stanie sobie wyobrazić niemal każde zachowanie.

Monika Olejnik: Ale pytanie jest dalej, czy to Donald Tusk wziął pod uwagę, czy nie, czy były jakieś próby zrobienia porządku.

Adam Bielan: Nie wiem, nie wiem, nie znam dokumentów.

Monika Olejnik: Nie sądzi pan, że warto sobie postawić takie pytanie?

Adam Bielan: Nie znam dokumentów, więc trudno mi się na ten temat wypowiadać.

Monika Olejnik: No, ale po co to Antoni Macierewicz mówi, jak pan myśli?

Adam Bielan: Mówi, bo jak rozumiem został zapytany o katastrofę samoleńską.

Monika Olejnik: Nie, nie został zapytany, to było jego przemówienie do członków „Gazety Polskiej”, nie, nie został zapytany, opowiadał.

Adam Bielan: No ja rozumiem, że to nie są tajne dokumenty, nie są tajne informacje, te informacje, jeżeli takie fakty miały miejsce to powinny zostać ujawnione.

Monika Olejnik: No właśnie, powinna być komisja, prawda i powinniśmy się dowiedzieć, czy rządzący coś robili w tej sprawie, nie robili, czy zareagowali…

Adam Bielan: Na pewno.

Monika Olejnik: …na te historie?

Adam Bielan: Tak.

Monika Olejnik: „Nie cofniemy się ani o krok w sprawie Trybunału”, czyli co to znaczy? Tak mówi Jarosław Kaczyński.

Adam Bielan: My oferowaliśmy przez wiele tygodni kompromis. Te rozmowy trwały znacznie dłużej niż wiedziały o tym media, rozmawialiśmy z wieloma środowiskami, prowadziliśmy również dialog z KE przez wiele tygodni, oceniam, że był taki moment, że było 90 proc. jakby spraw dogadanych, no ale do kompromisu na razie nie doszło. Nie możemy dłużej tolerować sytuacji, w której Trybunał jest sparaliżowany, stąd będziemy dość szybko procedować już na tym posiedzeniu sejmu nową ustawę o TK, która mam nadzieję przynajmniej rozwiąże jedną kwestię ważną, czyli kwestię niepublikowania wyroków.

Monika Olejnik: Czyli w jaki sposób to może być, czy na przykład wyroki będą publikowane przez sam Trybunał?

Adam Bielan: Znaczy główny zarzut dzisiaj prawników związanych z rządem jest taki, że TK nie proceduje na podstawie uchwały, ustawy uchwalonej w grudniu, nie wziął jej pod uwagę. Mam nadzieję, że ta nowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym przynajmniej ten problem w jakiś sposób rozwiąże.

Monika Olejnik: No tak, ale w jaki sposób to można rozwiązać.

Adam Bielan: No poczekajmy na efekt prac parlamentu.

Monika Olejnik: No, ale pan mówi, że już na tym posiedzeniu ma być przynajmniej to rozwiązane, to w jaki sposób ten problem publikacji może być?

Adam Bielan: Prawnicy, z którymi pracujemy twierdzą, że ta sprawa może być, przynajmniej ta sprawa może zejść ze stołu, może być załatwiona.

Monika Olejnik: Ale w jaki sposób? Pan nie wie?

Adam Bielan: No w taki sposób, że Trybunał, mamy nadzieję, uzna tę najnowszą ustawę, którą parlament, nad którą parlament będzie procedować, nie będzie tak, jak w grudniu…

Monika Olejnik: Dobrze, ale co w tej ustawie będzie takiego nowego?

Adam Bielan: Ta ustawa jest w tej chwili w lasce marszałkowskiej, więc jest możliwość jeszcze jakiś zmian, bo rozmawiałem przynajmniej z częścią klubów opozycyjnych, dość konstruktywną postawę wykazuje PSL i pan prezes Kosiniak-Kamysz, więc jesteśmy otwarci również na pewne zmiany.

Monika Olejnik: No tak, ale w sumie to państwo zadecydują o tym, jaki będzie kształt, ale czy będzie mowa też o tym, że będą włączani poszczególni sędziowie?

Adam Bielan: Nie, w ustawie tego nie będzie. Ustawa dotyczy regulowania, regulacji prac TK, my tę ustawę mogliśmy już kilka, czy kilkanaście ładnych tygodni temu sami przegłosować, ale fakt, że z tym zwlekaliśmy szukając kompromisu z innymi ugrupowaniami, pokazuje, że jesteśmy do tego kompromisu gotowi.

Monika Olejnik: No nie bardzo są państwo gotowi skoro opinia KE państwa nie interesuje, minister spraw zagranicznych mówi, że to nie jest w jego gestii, on nie jest zainteresowany, tak samo mówią inni politycy PiS, że nie są zainteresowani stanowiskiem KE i panem Timmermansem.

Adam Bielan: Ja się odwołam do wypowiedzi, do stanowiska pana Timmermansa, wiceszefa KE podczas jego ostatniego pobytu w Polsce. On wyraźnie powiedział na konferencji prasowej z panią premier, że to jest konflikt, który można rozwiązać tylko w naszym kraju, pomiędzy poszczególnymi siłami politycznymi. Musi być zawarty kompromis i my to stanowisko, my się z tym stanowiskiem pana Timmermansa zgadzamy.

Monika Olejnik: No tak, ale stanowisko na przykład PO i .Nowoczesnej jest takie, że publikacja orzeczeń, bo już chyba dziesięć tych orzeczeń jest, zaprzysiężenie trzech sędziów, a potem można rozmawiać.

Adam Bielan: Tylko orzeczenia nie zapadały zgodnie z ustawą o TK. Mam nadzieję, że przynajmniej ten problem uda się w najbliższych tygodniach rozwiązać. Natomiast jakby ingerencja KE w wewnętrzne sprawy Polski nie tylko nas niepokoi, ale to przecież jest, ale to przecież jest niepokój wielu innych stolic europejskich.

Monika Olejnik: A nie uważa pan, że w ogóle TK należy zlikwidować? I może wtedy byłby święty spokój.

Adam Bielan: Być może tak pan Timmermans uważa, bo w jego kraju, w Holandii, trybunału nie ma. Jak wiemy większość klasy politycznej…

Monika Olejnik: Ale jak przypominam sobie to nie było, nie było.

Adam Bielan: Większość klasy politycznej holenderskiej nie chce żeby sądy oceniały…

Monika Olejnik: Ale jak pan wie, ale…

Adam Bielan: …oceniały akty prawne uchwalane przez parlament.

Monika Olejnik: Ale jak pan wie w Holandii nie było trybunału, a u nas jest trybunał i ja się pana pytam, czy chciałby pan żeby w ogóle nie było trybunału.

Adam Bielan: Trybunał jest zapisany, to już zupełnie serio, Trybunał jest zapisany w naszej konstytucji i konstytucji należy przestrzegać. Trybunał jest i będzie, nie ma postulatu jego likwidacji.

Monika Olejnik: A postulat taki żeby wreszcie pan Rzepliński przestał być prezesem i byłoby łatwiej?

Adam Bielan: Pan Rzepliński przestanie być w tym roku prezesem, 22 grudnia.

Monika Olejnik: I to zapewne bardzo cieszy i będzie to święto dla PiS.

Adam Bielan: Nie, ja myślę, że to będzie też dla pana prezesa szczęśliwy dzień, bo w końcu będzie mógł swoje talenty polityczne w pełnej krasie, że tak powiem, zaprezentować, już nie krępowany żadnymi przepisami prawa.

Monika Olejnik: A jakie on ma talenty polityczne?

Adam Bielan: No widać wyraźnie, jak występuje w mediach, że ma takie ambicje, aspiracje polityczne. Myślę, że pan profesor myśli o karierze politycznej.

Monika Olejnik: Ale to jest niesamowite, że pan siedzi w głowie profesora Rzeplińskiego, wie pan, co on myśli.

Adam Bielan: Nie, nie siedzę w głowie, nie wiem co myśli pan profesor, nie wiem, co pani redaktor myśli, natomiast widzę, jak się zachowuje. No jeżeli pan profesor idzie do mediów i ocenia ustawę, która jeszcze nie została przegłosowana przez parlament, a jest prezesem TK, który tę ustawę będzie oceniać, to doskonale wie, że tak nie powinien się zachowywać członek TK. Zachowuje, tak może się zachować polityk i myślę, że pan prezes ma ambicje polityczne.

Monika Olejnik: „Kurski to symbol arogancji, bufonady i pychy aparatu PiS”, wie pan kto to powiedział?

Adam Bielan: Nie wiem.

Monika Olejnik: Paweł Kukiz.

Adam Bielan: No cóż, każdy ma prawo do oceny innych ludzi. Ja się z tą oceną nie zgadzam.

Monika Olejnik: A jak pan myśli, dlaczego wygwizdano Jacka Kurskiego, bo właśnie po tym to powiedział Paweł Kukiz, w Opolu.

Adam Bielan: Nie wiem. Przyznam się pani szczerze, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz oglądałem festiwal w Opolu, może pan Kurski będzie miał do mnie pretensje, ale nie przepadam za tą imprezą.

Monika Olejnik: A tych gwizdów, nie słyszał pan o gwizdach.

Adam Bielan: Słyszałem o gwizdach, tak. Natomiast nie wiem, co się działo wśród publiczności, wiem, że tam był jakiś spór o wnoszenie jakiś rzeczy, trudno mi powiedzieć. Być może pan prezes, występ pana prezesa się nie spodobał, być może słabo śpiewał, nie wiem.

Monika Olejnik: Nie, nie śpiewał, nie.

Adam Bielan: Żartuję. Nie wiem. Naprawdę nie znam tej sprawy, więc…

Monika Olejnik: Więc…

Adam Bielan: Więc trudno mi ją komentować.

Monika Olejnik: A, a to, co powiedział Paweł Kukiz, arogancja, bufonada, pycha…

Adam Bielan: Pan Paweł Kukiz słynie z mocnego języka, zarówno w takich publicznych wypowiedziach, jak i mniej publicznych, jak wiemy z taśm krążących gdzieś tam w internecie. No to jest jego, część jego wizerunku. Pamiętajmy, że osoba związana z Pawłem Kukizem jest w zarządzie telewizji publicznej, i pan Paweł Kukiz głosował za zmianami w ustawie o mediach publicznych, więc trudno mi się zgodzić z jego taką ostrą krytyką.

Monika Olejnik: Ale nie wiedział, że Jacek Kurski dalej będzie prezesem.

Adam Bielan: No to już trzeba pytać Pawła Kukiza, co wiedział, a czego nie wiedział.

Monika Olejnik: Nie, no trzeba pytać Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że nadal będzie prezesem.

Adam Bielan: Myślę, że w ogóle ugrupowanie Kukiz’15 w roku 2016 jest trochę zagubione i to zresztą widać po badaniach opinii publicznej, wyborcy od Kukiza się odwracają, bo chyba ich razi taka niekonsekwencja, z jednej strony chciał zmieniać kraj, bardzo ostro protestował przeciwko rządom Platformy, a teraz w czasem wielu kluczowych głosowaniach, jak przy wyborze członka TK Platformę wspiera. Ale ja mam do Pawła Kukiza wiele sympatii takiej osobistej i mam nadzieję, że w tej kadencji będziemy jeszcze współpracować.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, Adam Bielan był gościem Radia ZET, dziękuje Monika Olejnik.

Adam Bielan: Dziękuję.

Adam Bielan: Prawo stoi po naszej stronie, ale jestesmy, dla dobra kraju, gotowi na kompromis.

Każdy rząd, który prowadzi asertywną politykę międzynarodową w takim kraju jak Polska, będzie poddany presji. Tego nie da się uniknąć, mieliśmy tego pełną świadomość jeszcze przed wyborami – mówi Adam Bielan. Choć nie opublikowano opinii Komisji Europejskiej o stanie praworządności w Polsce, to nieoficjalnie wiadomo, że jest ono krytyczna. Pana nie martwi zła opinia o naszym kraju w Europie?

Komisja Europejska nie zdecydowała o przejściu do kolejnego etapu procedury. Myślę, że jest to wynik zarówno wewnętrznych podziałów w łonie samej Komisji, jak i świadomości brukselskich urzędników, że sama procedura ustanowiona 2 lata temu budzi olbrzymie wątpliwości prawne i może być skutecznie zaskarżona.
A Prawo i Sprawiedliwość nie czuje się pod lekką presją?

Każdy rząd, który prowadzi asertywną politykę międzynarodową w takim kraju jak Polska, będzie poddany presji. Tego nie da się uniknąć, mieliśmy tego pełną świadomość jeszcze przed wyborami.

Kiedy poznamy, jaki pomysł ma Prawo i Sprawiedliwość na zakończenie sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego?

Od wielu tygodni powtarzamy, że mimo iż naszym zdaniem prawo stoi po naszej stronie, to dla dobra kraju jesteśmy skłonni pójść na kompromis. Założenia tego kompromisu poznała Komisja Europejska i w zdecydowanej większości, moim zdaniem w 90 procentach, jej się podobał. Niestety, kompromisu nie chce totalna część opozycji, ani prezes TK.

Ale dlaczego PiS nie ogłasza tego kompromisu, o jakim mówiła w niedawnym wystąpieniu pani premier Beata Szydło?

Wiele elementów naszej propozycji ujawniły już media, natomiast, ponieważ rozmowy otoczone były dyskrecją, nie jestem upoważniony do ujawniania wszystkich szczegółów.

Jak do tych propozycji, jakie zostały złożone do laski marszałkowskiej, odnosi się opozycja?

O to trzeba pytać polityków opozycji, ale myślę, że jest wśród nich grupa takich polityków, która rozumie powagę sytuacji i nie chce kontynuowania tego sporu. Nie chce również tego, żeby polityka była uprawiana na ulicy, chciałaby powrotu polityki do parlamentu. Jednak jest też i grupa polityków opozycji, która uważa, że na tym konflikcie zyskują. To działacze partii Nowoczesna, działacze KOD-u i to jest też prezes Trybunału Konstytucyjnego. Którego należy już do grona polityków opozycji zaliczać, po jego wielotygodniowej, politycznej aktywności.

I myśli Pan, że rzeczywiście coś dobrego na tym zyskują?

Nie, nie sądzę. Kolejne badania opinii publicznej pokazują, że sondaże zmieniają się wręcz na korzyść koalicji rządzącej. Natomiast, trzeba pamiętać, że ani prezes TK Andrzej Rzepliński, ani KOD nie mają reprezentacji w Sejmie. W związku z tym, gdyby polityka wróciła do Sejmu, to ich rola byłaby żadna. Z kolei Nowoczesna taką reprezentację ma, ale jest to niewielki klub, na przykład w porównaniu z Platformą Obywatelską. Nie mają nawet wystarczającej liczby posłów, żeby złożyć wniosek o odwołanie konstytucyjnego ministra. Gdyby polityka wróciła do parlamentu, to z całą pewnością w tej konkurencji między Nowoczesną a Platformą, premiowałoby to drugie ugrupowanie. Stąd, myślę, Ryszardowi Petru zależy na tym, żeby ten konflikt wciąż się tlił.

Jak Pan patrzy na manifestacje KOD-u?

Ten ruch społeczny ma jakąś realną siłę, zdolną zmienić politykę w Polsce? To, jak wiemy, jest kilkadziesiąt tysięcy, było czterdzieści kilka tysięcy podczas tej największej manifestacji…

Niektórzy mówili, że dwieście tysięcy.

Nie żartujmy. Nawet „Gazeta Wyborcza” podała liczbę 55 tysięcy, a jak wiemy, „Gazeta Wyborcza” jest stroną w tej sprawie, środowisko gazety jest bardzo zaangażowane w Komitet Obrony Demokracji, udziela porad KOD-owi, buduje tę formację. Myślę więc, że było to czterdzieści kilka tysięcy, takie też były nasze obliczenia od samego początku. To jest oczywiście, jak na warunki polskie sporo, bo Polacy niechętnie biorą udział w tego typu manifestacjach, w przeciwieństwie do wielu narodów Europy zachodniej. Sam wielokrotnie widziałem milionowe manifestacje na ulicach Paryża czy Rzymu. Trzeba więc pamiętać, że jeśli chodzi o proces polityczny, to nie jest dużo, to jest liczba, która nie gwarantowałaby nawet zwycięstwa w wyborach samorządowych w Warszawie, nie mówiąc już o wpływie na wynik wyborów parlamentarnych czy prezydenckich, które, biorąc pod uwagę liczby głosujących, byłyby minimalne. Zatem nie są to liczby, które by wstrząsnęły polską sceną polityczną.

A trzeba bronić demokracji?

(Śmiech). Myślę, że było w ostatnich latach wiele wydarzeń, które pokazywały słabość polskiej demokracji. Niedawno ujawnione taśmy Graś – Kulczyk, które pokazywały, jak politycy partii rządzącej nie tylko wpływają na media publiczne, o czym wiedzieliśmy choćby ze względu na aktywność panów Dworaka, Lufta i byłych polityków, którzy nagle odnaleźli się w ciele nadzorującym media publiczne. Ale też wpływają na obsadę mediów prywatnych, co było tajemnicą poliszynela, ale dzięki tym taśmom Paweł Graś, prawa ręka Donalda Tuska, został złapany na gorącym uczynku. To niewątpliwie było groźne dla demokracji, tego rodzaju wpływ partii rządzącej na media, szczególnie media prywatne. Pamiętamy bardzo gorące starcia policji, choćby z górnikami, kiedy policja strzelała do górników. Takie sceny nie powinny mieć miejsca w dobrze funkcjonującej demokracji. Były więc rozmaite zagrożenia, których dzisiaj na szczęście już nie ma.

To dlaczego wtedy Komisja Europejska się tym nie interesowała?

Świetne pytanie, tylko jest to pytanie do członków Komisji Europejskiej. Odpowiedź jest prosta, bo Komisji Europejskiej nie tworzą sędziowie. Tworzą ją politycy. Każdy członek Komisji Europejskiej ma przeszłość i przyszłość polityczną, i najczęściej są to politycy, w taki czy inny sposób związani z Platformą Obywatelską. Platforma, niestety, w tych kwestiach, w których zajmuje się walką wewnątrz Polski, jest skuteczna w szukaniu sojuszników za granicą. Ale na przykład w sprawach, które są ważne dla tego kraju, jak na przykład blokowanie Gazociągu Północnego, pierwszej nitki, teraz drugiej, już tak skuteczna nie jest – była całkowicie bezradna. Środowiska, które sprawowały przez zdecydowaną większość ostatniego ćwierćwiecza władzę w Polsce, mają świetne relacje za granicą. I niestety, ubolewam nad tym, że do walki wewnętrznej tutaj w Polsce te kontakty wykorzystują. Ubolewam dlatego, że one szkodzą naszemu krajowi.

Jak Pan myśli, dlaczego dzisiaj unijni politycy boją się Prawa i Sprawiedliwości? W końcu przecież pan prezes PiS Jarosław Kaczyński mówi, że z Unii nie chcemy wychodzić.

Pani redaktor, brałem udział w ostatnich dwóch ważnych spotkaniach na forum unijnym…

I o tym za chwilę porozmawiamy.

Ale mogę powiedzieć, że z moich osobistych kontaktów z politykami europejskiej rodziny prawicy, wynika, że ta atmosfera, która panuje w polskich mediach jest zdecydowanie przesadzona. Dzisiaj głównym tematem rozmów europejskich polityków, również w Brukseli, jest to, co się wydarzy 23 czerwca w Wielkiej Brytanii, czyli referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii.

Czyli Brexit.

Właśnie. Jest kwestia kryzysu migracyjnego – tym żyją politycy Europy Zachodniej, w szczególności naszego regionu Europy. To jest też kwestia przyszłości politycznej Francji, gdzie odbędą się bardzo ważne wybory prezydenckie wiosną przyszłego roku. I jest kwestia kanclerz Angeli Merkel, która jest najbardziej wpływowym politykiem na kontynencie europejskim, a która też będzie weryfikowana wyborczo w przyszłym roku. To są też wciąż powracające kłopoty w strefie euro – o tym się mówi przede wszystkim. Należy też pamiętać, jak bardzo wiele emocji wzbudzały choćby wybory prezydenckie w Austrii. Nie sądzę więc, żeby Polska była dzisiaj głównym tematem. Natomiast, oczywiście, jest grupa, przede wszystkim polskich urzędników i polityków w Brukseli, związanych z obozem, który stracił władzę, a która jest zainteresowana tym, żeby ten konflikt pomiędzy Brukselą a Warszawą był jak najbardziej intensywny.

Skąd więc tak ostre, niedawne wystąpienie pani premier Beaty Szydło w w Sejmie?

To wystąpienie było skierowane nie tylko do tych polityków w Brukseli, którzy źle naszemu krajowi życzą, ale przede wszystkim do tej części opozycji, która chciałaby stosować w wewnętrznej walce w naszym kraju takie chwyty, jak sięganie po interwencję z zewnątrz, bo przecież mamy w Polsce polityków, którzy wprost domagają się wprowadzenia sankcji. Mówi o tym Stefan Niesiołowski, mówi o tym również Ryszard Petru. To są zachowania haniebne. Trudno, żeby polski premier na coś takiego nie reagował.

Zawsze mnie to zastanawiało, dlaczego niektórzy ludzie uważają, że im gorzej się dzieje, albo będzie działo, tym dla nich lepiej.

Dokładnie tak jest. Duża część opozycji wychodzi z takiego założenia. Cieszę się jednak, że jest tak wielu Polaków, którzy tę grę przejrzeli; spadające notowania Nowoczesnej Ryszarda Petru dowodzą, że tego rodzaju taktyka na szczęście w Polsce nie jest skuteczna.

Wracając jeszcze do wystąpienia pani premier – co w nim dla Pana było najważniejsze?

Myślę, że to wystąpienie należy odczytywać jako pewną sekwencję wydarzeń. Wcześniej mieliśmy do czynienia z rozmową pani premier z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej, rozmową telefoniczną, poprzedzającą to wystąpienie, podczas której politycy umówili się na pewne działania i nagle dowiedzieliśmy się z ust rzeczniczki Komisji Europejskiej, że Komisja daje nam jakieś ultimatum. To język, który w Polsce jest szczególnie źle odbierany, bo wszyscy pamiętamy, że tego rodzaju język był stosowany przez rozmaite reżimy totalitarne, które bynajmniej nie chciały dobra naszego kraju. A później, o czym już wspomniałem, doszło do skandalicznego przecieku dokumentów Komisji Europejskiej do polskich mediów. Przecieku, za który, jak nieoficjalnie wiemy, odpowiadają Polacy pracujący w Brukseli, związani z Platformą Obywatelską, którzy nie chcieli porozumienia. Myślę więc, że pani premier słusznie wysłała sygnał, że my w tego rodzaju zabawie uczestniczyć nie będziemy i że tego rodzaju polityka nie będzie skuteczna. I proszę zobaczyć, jaki był efekt – była później bardzo dobra wizyta Fransa Timmermansa.

Ale czy ona coś przyniosła prócz dyplomatycznych gestów?

Zawsze warto rozmawiać i podstawą dyplomacji są rozmowy, są spotkania i sam fakt, że pani premier i wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej przez dłuższy czas rozmawiali, wymieniali się uwagami dotyczącymi tego, w jaki sposób wewnątrz naszego kraju można załatwić ten spór dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Zresztą, z punktu widzenia pana wiceprzewodniczącego Timmermansa, musiało to być podwójnie interesujące, bo raz – że jest wiceprzewodniczącym KE, a dwa, że był ministrem spraw zagranicznych Holandii, która Trybunału Konstytucyjnego w ogóle nie ma. Myślę, że dla pana wiceprzewodniczącego ten spór o Trybunał musi być więc szczególnie ciekawy. To jest też wypadkowa rywalizacji tych dwóch obozów w Brukseli: obozu polityków europejskich, którzy zdają sobie sprawę, że to nie Polska jest dzisiaj największym problemem Unii Europejskiej i to, co się dzieje w naszym kraju, tylko, że Unia stoi przed bardzo wieloma wyzwaniami, z którymi musi sobie poradzić, i do których potrzebuje również Polski. I jest drugi obóz, polityków związanych z PO i Nowoczesną, dzisiejszą opozycją, którzy chcieliby za pomocą rozmaitych sygnałów płynących z Brukseli, doprowadzić do upadku tego rządu. Bo taki jest cel tych działań – doprowadzenie do upadku demokratycznie wybranego rządu w Polsce i zastąpienia go politykami, którzy stracili władzę po ostatnich wyborach. To zresztą pokazuje brak doświadczenia politycznego Ryszarda Petru, bo, mówiąc kolokwialnie, wyraźnie się wysypał w apogeum tego konfliktu, żądając przyspieszonych wyborów parlamentarnych.

Pana zdaniem wyroki Trybunału Konstytucyjnego powinny być opublikowane, czy pan prezydent powinien zaprzysiąc trzech sędziów, wybranych w poprzedniej kadencji rządu, czy nie?

Oczywiście, że wyroki, które zapadają zgodnie z prawem, powinny być opublikowane i jestem przekonany, że jeżeli orzeczenia zaczną zapadać zgodnie z prawem, czyli z ustawą, bo wyraźnie mówi o tym konstytucja w artykule 197 – że to ustawa reguluje tryb pracy sędziów konstytucyjnych – to jestem przekonany, że te orzeczenia będą drukowane. My w Polsce mamy do czynienia z konfliktem politycznym, ten konflikt nie jest niczym szczególnym. Przypomnę, że w tej chwili toczy się bardzo gorąca debata w Stanach Zjednoczonych dotycząca obsady amerykańskiego sądu konstytucyjnego , czyli Sądu Najwyższego. Warto przypominać, że w Stanach Zjednoczonych większość w Senacie uważa, że prezydent Barack Obama nie ma moralnego, politycznego prawa obsadzić jednego z dziewięciu sędziów, dlatego, że to miejsce zwolniło się zaledwie dziewięć miesięcy przed wyborami, w związku z czym prezydent powinien poczekać do wyborów prezydenckich i to nowy prezydent, który będzie miał odnowiony mandat polityczny, takiej nominacji powinien dokonać. W Polsce cały spór o TK zaczął się od tego, że poprzednia większość, wiedząc, że straci władzę, bo było to już po przegranych wyborach prezydenckich przez Bronisława Komorowskiego i w momencie, kiedy sondaże nie dawały najmniejszych szans na utrzymanie władzy Platformie, postanowiła wybrać jedną trzecią sądu konstytucyjnego, czyli trzykrotnie więcej niż w Stanach Zjednoczonych. I stało się to już odpowiednio 2 i 6 tygodni po wyborach. Oprócz tego, była niekonstytucyjna, jak dziś wiemy, ustawa z 2015 roku. Krótko mówiąc, grzech pychy i arogancji PO i PSL-u sprawił, że dzisiaj mamy ten konflikt. Gdyby Platforma i PSL wstrzymali się z tym wyborem i pozwoliła Polakom zdecydować, bo to Polacy wskazywali większość parlamentarną i kto powinien zasiadać w Trybunale Konstytucyjnym, dziś nie mielibyśmy tego konfliktu. A że w tej sprawie są różne opinie prawne, to wiemy, ze względu na opinie ekspertów, które zaprezentował Zbigniew Ziobro, jak na konflikt w samym Trybunale Konstytucyjnym, gdzie dochodzi do sytuacji kuriozalnych, jak to, że prezes Rzepliński odbiera prawa do wypowiedzi publicznej dyrektorowi najważniejszego biura w TK, profesorowi, którego przez wiele lat wychwalał pod niebiosa. I to tylko dlatego, że śmiał on…

… ośmielił się mieć inne zdanie.

Ale czytam i takie opinie, że kryzys wokół TK jest na rękę PiS, bo może forsować niekonstytucyjne zapisy w ustawach o ziemi, prokuraturze, czy w ustawie o inwigilacji. Absolutnie nie. Gdyby tak było, nie wykonywalibyśmy żadnych gestów kompromisowych względem opozycji, a czynimy to od wielu tygodni, szukając wyjścia z impasu, spotykając się też w sposób nieoficjalny. Gdyby ten konflikt był nam na rękę, to tego rodzaju negocjacji by nie było.

Obniżone ratingi to nie jest powód do zmartwienia?

Ostatnia agencja nie obniżyła nam ratingu, pokazując, jak bardzo upolityczniona była decyzja agencji S&P ze stycznia, która zresztą w uzasadnieniu nie ukrywała powodów politycznych, bo podstawy makroekonomiczne naszej gospodarki są znakomite. W przyszłym roku Polska będzie w pierwszej trójce, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy. Jednocześnie, jeszcze w tym roku zanotujemy rekord, jeśli chodzi o spadek bezrobocia, od 1989 roku.

Był Pan ostatnio w Luksemburgu na szczycie szefów parlamentów narodowych. Nie ma Pan wrażenia, że to, co zostało zaplanowane wobec uchodźców i jest wykonywane, to i tak odwleczenie problemu w czasie, bo on wróci i to ze zdwojona siłą?

Widzę coraz większy rozdźwięk pomiędzy tym, co robi niemiecka kanclerz Angela Merkel, a opiniami, nie tylko z krajów środkowoeuropejskich. Muszę powiedzieć, że ten szczyt w Luksemburgu był kolejnym dowodem na coraz lepszą współpracę krajów Grupy Wyszehradzkiej. Podczas negocjacji dotyczących konkluzji tego szczytu byliśmy w bardzo bliskim kontakcie. W tej sprawie, w ramach współpracy międzyparlamentarnej w Grupie Wyszehradzkiej, w ciągu kilku miesięcy, będziemy mieć, jak sądzę, kolejną dobrą wiadomość do ogłoszenia. Ta współpraca jest coraz lepsza i niedługo będzie jeszcze bardziej sformalizowana. Ale też w rozmowach z przedstawicielami parlamentów Europy Zachodniej widzieliśmy, że oni zupełnie nie rozumieją tej niemieckiej polityki. Ba, muszę powiedzieć, że w ostatnich tygodniach spotkałem się też kilkoma politykami rządzącej w Niemczech koalicji, którzy wyrażali dystans wobec działań pani kanclerz Merkel. Wiemy że te konflikty w CDU oraz pomiędzy CDU i CSU przybierają na sile. Myślę, że ta polityka dyktatu ze strony pani kanclerz oraz części polityków Komisji Europejskiej, którzy stoją za tą osobliwą propozycją karania krajów w wysokości miliona złotych za każdego imigranta, którego nie chcą przyjąć, nie odniesie skutku. Zdecydowana większość państw się na to nie zgodzi.

Podoba się Panu to, że Turcja dostała na uchodźców ogromne pieniądze, że obywatele tureccy będą mogli przyjeżdżać do Unii bez wiz? Wiadomo, że prezydent Turcji Erdogan jest sprzymierzeńcem Państwa Islamskiego, stąd obawy, że dżihadziści, którzy za kilka lat dostaną tureckie obywatelstwo, będą w nieskrępowany sposób mogli wjeżdżać do Unii.

Dokładnie, ale połączyłbym tę kwestię z tą, od której zaczęliśmy naszą rozmowę, bo to pokazuje hipokryzję Komisji Europejskiej. Z jednej strony Komisja twierdzi, że w Polsce jest zagrożona demokracja, przynajmniej część polityków związanych z Komisją Europejską. Z drugiej strony, ta sama Komisja od wielu miesięcy stara się zrobić wszystko, żeby pozyskać przychylność Turcji. Turcji, w której rzeczywiście mamy duże kłopoty z wolnością mediów, czy sprawami mniejszości. Wiemy, co się dzieje dzisiaj w tureckim Kurdystanie. Na marginesie, niedawno ogłoszono, że szef Komisji Europejskiej, pan Juncker, uda się na szczyt gospodarczy do Rosji, do Sankt Petersburga – innego kraju, który jest daleki od ideału. To pokazuje, jak podwójnymi standardami kieruje się Komisja Europejska. Ale wracając do Turcji, oczywiście, że porozumienie, wynegocjowane z Turcją nie jest idealne i z całą pewnością nie rozwiąże w całości tego problemu. Ten problem można rozwiązać kompleksowo tylko w jeden sposób – to znaczy likwidując powody, dla których ludzie z Syrii uciekają, czyli doprowadzając do zakończenia konfliktu zbrojnego. W tej sprawie Turcja nie ma zupełnie czystego sumienia, chociaż trzeba przyznać, że znacznie większe szkody wyrządził Syrii dzisiaj Władimir Putin, wspierając reżim prezydenta Baszszara al-Asada.

Na szczycie rozmawialiście też o wsparciu dla Grecji.

Grecja jest krajem wiodącym, jeśli chodzi o napływ imigrantów. Polska od początku stoi na stanowisku, że kluczową kwestią i pierwszym warunkiem, od którego musimy zacząć, jeżeli chodzi o radzenie sobie z tymi problemami, jest ochrona granic zewnętrznych. Unia Europejska nie jest w stanie, od wielu miesięcy, tego wyegzekwować. Najlepszym przykładem krajów, które w ostatnich latach poradził sobie z napływem nielegalnych imigrantów była Australia.

Bo ich po prostu nie wpuszcza.

Poradzili sobie z tym problemem, przede wszystkim dlatego, że zaczęli dbać o to, żeby imigranci nie wpływali do nich drogą morską. Dzięki temu oszczędzili też wiele istnień ludzkich, bo przecież mnóstwo ludzi ginie podczas takich przepraw i to jest największy problem. Ale oni giną dlatego, że wierzą, że czują się zaproszeni do Europy. Nieczyste sumienie mają więc ci politycy, którzy jeszcze niedawno mówili, że wszyscy chętni, którzy chcą przyjechać do Unii Europejskiej, są mile widziani. Unia Europejska nie jest w stanie pomóc wszystkim narodom i ludziom, którzy cierpią biedę w Afryce. To po prostu niemożliwe. Każdy, kto twierdzi inaczej, jest hipokrytą.

Na koniec zapytam, jaki jest plan pana Jarosława Kaczyńskiego na Polskę?

Trzeba pytać pana prezesa, ja nie jestem upoważniony, żeby się w jego imieniu wypowiadać. Ale wszystkim tym, którzy starają się analizować przyszłe działania PiS-u, radziłbym sięgnąć po dokumenty programowe. W Polsce przyjęło się, że partie nie realizują programów, nie czyta się programów. Jeśli sięgniemy po dokumenty przyjmowane przez kolejne kongresy PiS, to zobaczymy, że bardzo wiele tych działań już zostało podjętych, i będzie wiele podjętych w najbliższej przyszłości. Każdy, kto to czytał, nie powinien być zaskoczony tym, co PiS robi: przede wszystkim wzmacnia instytucje państwa, wspiera nasze bezpieczeństwo, ale też realnie wspiera polskie rodziny. Jarosław Kaczyński nie jest jakąś enigmą. Jak mało który polityk, bardzo szczerze głosi, co będzie robił.

Źródło: http://www.polskatimes.pl/opinie/wywiady/a/adam-bielan-jest-grupa-politykow-opozycji-ktorzy-uwazaja-ze-zyskuja-na-konflikcie-wokol-tk,10085299/3/

Otwarcie biura poselskiego Marka Zagórskiego w Ostrowi Mazowieckiej.

21 marca br. w Ostrowi Mazowieckiej zostało otwarte biuro poselskie Marka Zagórskiego posła na Sejm RP, sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa. Biuro mieści się przy ulicy Krótkiej 3. 

W uroczystym otwarciu i poświęceniu biura udział wzięli ks. kanonik Stanisław Gadomski oraz przedstawiciele władz miasta Ostrów Mazowiecka, powiatu i gmin z Powiatu ostrowskiego. 

Biuro poselskie, znajdujące się przy ulicy Krótkiej 3, otwarte będzie we wtorek i środę od 15:00 do 17:00 oraz w czwartek i piątek od 9:00 do 11:00. Poseł Marek Zagórski będzie dostępny w biurze w każdy poniedziałek od 9:00 do 11:00.

9df3997f75ca948868d7d5ad3fe375e6b8c23303

3dd88d970d04b89f542b009c450c60ad90bce3e4 IMG_3179

Sekretarz stanu Marek Zagórski: „analiza wykaże czy ZE PAK wykonuje zobowiązania inwestycyjne”

Analiza wykaże, w jaki sposób Zespół Elektrowni Pątnów Adamów Konin (ZE PAK), nabywca kopalni węgla brunatnego Konin i Adamów, wykonuje zobowiązania inwestycyjne i pracownicze – poinformował w środę w Sejmie sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa Marek Zagórski.

Wiceminister nie był w stanie powiedzieć w środę, jakie mogą zostać podjęte kroki, gdyby okazało się, że inwestor nie wywiązuje się z umowy prywatyzacyjnej. „W przypadku, gdyby ta umowa nie była realizowana, rozważymy wszystkie możliwe prawem środki. Nie chcę w tej chwili składać deklaracji, co do możliwości rozwiązania umowy w całości” – podkreślił.

Jak powiedział w środę w Sejmie wielkopolski poseł PiS Ryszard Bartosik, przeprowadzona w 2012 roku sprzedaż obu kopalń do chwili obecnej budzi emocje, zaś ZE PAK nie realizuje umowy prywatyzacyjnej.

„Za pakiety akcji KWB Konin i KWB Adamów firma zapłaciła ponad 175 mln zł. Prywatyzację ocenia się jako skandaliczną, ponieważ wartość złomowa sprzętu w tych kopalniach była dużo wyższa. Ponadto inwestor zobowiązał się, że zainwestuje w kopalnie do końca 2016 roku ponad 250 mln zł. Pracownicy uzyskali gwarancje zatrudnienia. Tymczasem sytuacja w obu sprzedanych kopalniach i w ZE PAK jest bardzo trudna. Od lutego w konińskiej kopalni szykują się zwolnienia grupowe, górnicy z kopalni Adamów przenoszeni są do Konina, co skutkuje obniżką ich wynagrodzenia o prawie 50 proc.” – powiedział poseł Bartosik.

Jak dodał, w styczniu 2016 roku władze spółki poinformowały o zamknięciu odkrywki Koźmin w kopalni Adamów, mimo że nie wydobyto do końca pozostałego tam węgla. „Związkowcy zwrócili się do właściciela ZE PAK, do ministra skarbu i ministra sprawiedliwości, złożyli też zawiadomienie w prokuraturze, w którym zarzucają zarządowi m.in. nierealizowanie umowy prywatyzacyjnej” – powiedział poseł.

Wiceminister Marek Zagórski odpowiadając na pytanie posła o podjęte działania w sprawie obu kopalń przyznał, że sprawa prywatyzacji była już wielokrotnie analizowana, była też przedmiotem kontroli NIK, „która zgłosiła szereg wątpliwości”.

„Oceniamy ten proces prywatyzacji jako bardzo zły. Sprawdzamy w tej chwili wykonywanie zobowiązań inwestycyjnych i pracowniczych wynikających z tej umowy” – powiedział minister.

Jak dodał, informację na ten temat resort powinien mieć w ciągu najbliższych tygodni. Podkreślił, że przyjęte zobowiązanie inwestycyjne miało duży wpływ na ostateczną cenę, jaką ZE PAK zapłacił za kopalnie.

„NIK zwraca uwagę, my się z tym poglądem zgadzamy, że pomimo założenia zakończenia wydobycia (w KWB Adamów – PAP) przyjęto, że nakłady inwestycyjne będą się zwiększały w kolejnych latach, a ich łączny poziom w okresie prognozy wyniesie tylko w kopalni Adamów 241 mln. Natomiast całe zobowiązanie inwestycyjne na 250 mln odnosiło się do obu kopalń. To też miało spowodować obniżanie ceny” – powiedział.

Kopalnia Adamów ma zakończyć pracę w 2017 roku. ZE PAK odmówił PAP komentarza w sprawie.

Poseł na Sejm RP Marek Zagórski wziął udział w uroczystości 153 rocznicy Powstania Styczniowego w Kamieńczyku

Wiceprezes Polski Razem Marek Zagórski wziął udział w uroczystości 153 rocznicy Powstania Styczniowego w Kamieńczyku.Powstanie Styczniowe było największym zrywem narodowo-wyzwoleńczy Polaków przeciwko rosyjskiemu zaborcy. Pomimo klęski militarnej, powstanie umocniło świadomość narodową i miało wpływ na dążenia niepodległościowe następnych pokoleń. Cześć i chwała bohaterom!

 

mz1 mz2 mz3 mz4

Spotkanie Wiceprezesa Zagórskiego na targowisku.

„W trakcie kampanii wyborczej spotykałem się z wyborcami między innymi na targowiskach. Wielokrotnie słyszałem tekst: Ciekawe czy przyjedzie Pan do nas także po wyborach? Obiecałem wtedy, że będę nie tylko przy okazji kampanii wyborczej. Dzisiaj w niewielkim stopniu udało mi się spełnić tą obietnicę. Na targowisku w Ostrowi Mazowieckiej zapraszałem do moich biur poselskich. Przy okazji mogłem wręczyć trochę świątecznych pierników.” mówi Poseł Marek Zagórsk, który w poniedziałek spotkał się z mieszkańcami na targowisku.

mz1